wtorek, 10 czerwca 2014

Rozdział 4

Cześć! Wstawiam kolejny rozdział... Mam  nadzieję, że się spodoba!




Rozdział 4
   Otworzyłam oczy i pierwsze, o czym pomyślałam to, że słońce dziś mocno świeci i razi mnie w oczy. Później stwierdziłam, że jeśli mam się nie spóźnić do szkoły muszę już wstać.
   Uśmiechnęłam się kwaśno i niechętnie zwlokłam się z łóżka. Przeciągnęłam się leniwie wyprężając się po koniuszki palców. Weszłam do łazienki i wzięłam szybki prysznic. Ubrana i odświeżona zeszłam na dół by spakować potrzebne podręczniki ze stołu w salonie. Przewiesiłam torbę przez ramię i podeszłam do lodówki, z której wyciągnęłam sok pomarańczowy i szybko skierowałam się do drzwi. Złapałam jeszcze klucze od auta i już byłam na zewnątrz zamykając dom.
   Jadąc ulicami w stronę liceum moje myśli bezustannie powracały do chłopaka ze zdjęcia – Doriana. Nie mogłam o nim zapomnieć nie ważne jak bardzo się starałam. Myśli bezustannie krążyły wyłącznie wokół niego. Zatrzymałam się na światłach i westchnęłam zmęczona tym wszystkim. Jakaś część mnie mówiła, że może teraz zaznam jeszcze mniej spokoju, niż gdy przewodziłam Śmiercionośnym.
   Światło zmieniło się na zielone a ja ruszyłam dalej potrząsając głową i próbując pozbyć się natrętnych myśli. Powoli wjechałam na parking dla uczniów i zaparkowałam w jednym z najdalszych jego końców. Wzięłam torbę i wysiadłam z samochodu prosto w żar dnia. Słońce prażyło dziś niemiłosiernie i pomimo mojego doświadczenia nie było to przyjemne.
Westchnęłam ciężko i niespiesznie ruszyłam w stronę szarego budynku. Mijałam uczniów nie patrząc na nikogo, nie zwracając na nich uwagi. Weszłam po schodach i pchnęłam drzwi wejściowe. Zacisnęłam zęby, gdy nieznośny hałas zaatakował moje wrażliwe uszy.
   Nie zwracając na nikogo uwagi ruszyłam prosto w kierunku sali, w której miałam zajęcia. Przekraczając próg zauważyłam, że klasa jest już prawie pełna. Szybko podeszłam do ławki i zajęłam swoje miejsce. Schyliłam się po torbę i wyjęłam z niej podręcznik. Ułożyłam książkę i zeszyt na ławce i mimo woli zaczęłam odpływać. Nie zauważyłam nawet, że nauczyciel wszedł już do klasy. Moje myśli zaczęły dryfować gdzieś w przestworzach a ja poczułam dziwną lekkość. Gdzieś z tyłu mojej podświadomości odezwał się zaniepokojony głosik. Ta część mnie wiedziała, że coś jest nie tak. Jednak inna zdecydowanie większa i silniejsza mówiła abym się nie martwiła, że wszystko jest dobrze. Nim się zorientowałam ostrzegawczy głos umilkł na dobre…
   Po lekcji udałam się do stołówki, aby jak każdy coś zjeść. Wprawdzie nie musiałam pożywiać się ludzkim jedzeniem, ale wolałam nie odstawać od innych, niczym się nie wyróżniać. Ustawiłam się w kolejce i zaczęłam brać kolejno coś do zjedzenia. Skanując wzrokiem wszystko, co jest zdecydowałam się na prosty jogurt.
  Zadowolona skierowałam się prosto do stolika w najdalszym kącie. Może i nie chciałam się wyróżniać, ale też nie zamierzałam się z nikim bratać.
   Moje myśli nieuchronnie powędrowały do Doriana. Poczułam jak przyjemny dreszcz przechodzi mi wzdłuż kręgosłupa. Nadal nie rozumiałam swojej reakcji na tego chłopaka. I coraz bardziej mnie ona irytowała…
   Nagle moje rozmyślenia zostały przerwane przez niesamowicie silne uderzenie pragnienia. Zaatakowało z nieopisaną mocą i poczułam jak moje kły stają się jeszcze dłuższe. Zacisnęłam szczęki i odwróciłam się w stronę zapachu, który wywołał to uczucie. Przeszukiwałam wzrokiem teren stołówki starając się namierzyć źródło zapachu. Zadanie jednak było utrudnione przez ciągle szarpiące moimi wnętrznościami pragnienie. Nie odczuwałam takiego czegoś od czasów moich pierwszych miesięcy, jako wampirzyca.
  Właśnie wtedy mój wzrok napotkał wysoką męską postać. Wiedziałam już kto wywołuje ów pragnienie. Chłopak odwrócił się w moją stronę i ujrzałam jego przystojną twarz. Dorian.
   Nie rozumiałam jak to możliwe. Przecież czułam jego zapach już wczoraj i nie miałam takich problemów… Ostry ból przeszył mi żołądek, gdy głód zaatakował ze zdwojoną siłą. Zacisnęłam dłonie w pięści starając się nad sobą zapanować. Wiedziałam, że muszę jak najszybciej opuścić to miejsce.
  Dorian wybrał jednak tą właśnie chwilę by mnie zauważyć i z uśmiechem natychmiast ruszył w moją stronę. Z każdym stawianym krokiem jego zapach stawał się jeszcze bardziej intensywny. Kły swędziały mnie pragnęły zostać zanurzone w szyi tego chłopaka. Jakaś część mnie chciała poczuć jego krew wlewającą się do mojego ciała, dającą życie.
   Potrząsnęłam głową usiłując zapanować nad sobą. Musiałam to zrobić zanim on do mnie podejdzie. Spojrzałam w dół na swoje ręce zaciśnięte w pięści na kolanach i zmusiłam się do wzięcia głębokiego oddechu. Jego woń natychmiast uderzyła, ale byłam przygotowana. Na chwilę zamknęłam oczy i nakazałam sobie zobojętnienie na nią. Wiedziałam, że niewiele to da, ale zawsze coś…
   Cień padł na mnie dokładnie w tym samym momencie, gdy usłyszałam jego głos:
   - Cześć – niby proste słowo, ale sprawiło, że zadrżałam od wewnątrz.
   - Cześć – zmusiłam się do podniesienia wzroku i powiedzenia tego słowa. Kły na szczęście się schowały i mogłam mówić nie ukazując wszystkim, kim jestem.
   - Mogę się dosiąść? – Spytał tym swoim niskim dźwięcznym głosem. Przez chwilę patrzyłam na niego nie wiedząc, o co pyta…
   - Oh! Wiesz, ja właśnie wychodziłam i… - zaczęłam się plątać. Nie wiedziałam, co się ze mną dzieje, ale byłam pewna, co do jednego: muszę uciec od tego chłopaka jak najszybciej.
  Poderwałam się z krzesła przewracając je przy okazji. Rozległ się huk upadającego mebla i poczułam, że wszyscy w stołówce patrzą na mnie zdziwieni. Ja jednak nie zwracałam na to żadnej uwagi… Myślałam tylko o ucieczce.
   Wyminęłam zszokowanego Doriana i niemal biegiem popędziłam do drzwi. Wypadłam na korytarz i ruszyłam prosto do wyjścia. Pchnęłam drzwi i nareszcie znalazłam się na zewnątrz. Powietrze było czystsze i naroście mogłam oddychać bez bólu.
   Westchnęłam z ulgą i powolnym krokiem ruszyłam do samochodu. Wiedziałam, że muszę odjechać zanim sytuacja jeszcze się pogorszy.
   - Rose! Rose zaczekaj! – Przerażona zamarłam. Nie mieściło mi się w głowie, że ten chłopak pobiegł za mną. Co gorsza nie zdawałam sobie z tego sprawy. Zwykły człowiek podszedł mnie! Zszokowana zdałam sobie sprawę, że gdyby to był łowca już bym nie żyła.
   Dorian wykorzystując to, że się zatrzymałam złapał mnie za ramię i stanął przede mną. Na jego twarzy malował się niepokój…
   - Wszystko dobrze? – Spytał z prawdziwą troską w głosie. Ja jednak nie potrafiłam się na tym skupić. Jedyne, o czym mogłam myśleć to jego zapach, szum krwi płynącej w żyłach i spokojne bicie serca… Kły zabolały i zaczęły się wydłużać. Przerażona skuliłam się i złapałam za brzuch czując kolejne silniejsze niż poprzednie szarpnięcie w żołądku.
   - Rose! Co ci jest?! – Strach widoczny w jego oczach dokonał wyboru za mnie.
   - Samochód – charczę z trudem. – Kluczyki w torbie… Zewnętrzna kieszeń… - Zacisnęłam zęby by powstrzymać krzyk rodzący się z tyłu mojego gardła.
   Dorian objął mnie ramieniem i pomógł iść. Jego ciało przyciśnięte do mojego tylko pogarszało sprawę. Nie chciałam jednak z tego zrezygnować. Nie mogłam. Wszystko we mnie buntowało się przeciw myśli, że Dorian mógłby znaleźć się daleko ode mnie.
   - Gdzie? – Pytanie ledwo przedostaje się do mojej świadomości.
   - Koniec parkingu… Po lewej – każde słowo pali mnie żywym ogniem. Zmuszam się jednak, aby to wytrzymać.
   Chłopak ciągnie mnie dalej. Gdy docieramy do samochodu Dorian na chwilę zamarł zszokowany i po prostu gapił się za porsche. Dopiero mój cichy jęk wyrwał go z transu i szybko otworzył drzwi po stronie pasażera. Gdy już upewnił się, że siedzę wygodnie szybko przeszedł na drugą stronę i usiadł za kierownicą. Zamknął drzwi i wiedziałam, że gdyby auto miało dach już byłby martwy…
  Musiałam mieć tylko nadzieję, że przetrwam drogę do domu i to, co mi dolega minie. Wiedziałam jednak, że dzieje się coś złego…

2 komentarze:

  1. Wciągające opowiadanie choć muszę przyznać, że nie doczytałam do końca.

    Zapraszam w wolnej chwili http://moda-uroda-kosmetyki-dagmara-s.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Historia miłosna pomiędzy wampirzycą, a zwykłym chłopakiem? :> Czasami myślę, że fajnie byłoby mieć takie zęby... :]
    u mnie też jest Rose... ;> to chyba popularne imię.
    pozdrawiam
    moodybrown.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń